Same kłamstwa...

Rozdział pierwszy

Przechadzałam się po mieście. Za budynkiem zauważyłam dwóch chłopaków, którzy się na mnie patrzą. Przeszłam na drugą stronę.
- Cześć laska. - powiedział jeden. (blondyn)
- Y... Cześć? - odwróciłam się w ich stronę. Okazało się, że stoi tam też moja koleżanka. Amy.
- Amy! Co ty tu robisz? - zapytałam, przecież ona jeszcze wczoraj była za granicą...
- Jemma, dzisiaj w nocy wróciłam do domu. - powiedziała szybko, jakby chciała uniknąć tematu.  Pokiwałam głową.
- Laski chcecie sę przejść do parku? - zapytał blondyn.
- Jasne. - odparłam.
- Jestem Max, a tam jest Brayan. - przedstawił się blondyn.
- Jestem Jemma jak słyszeliście. - Amy wstała złapała Maxa za rękę i poszła pierwsza. Cóż ja szłam obok Brayana. Ten patrzał się na mnie co chwilę. Ale jak ja na niego spojrzałam to odwracał wzrok.
- To ty jesteś Brayan? - zapytałam.
- Tak. - wyjąkał. - Może poszłabyś jutro ze mną do kina?
- Nie wiem... Jutro jest impreza u Amy... - tłumaczyłam.
- Możemy pójść razem na tą imprezę... Przecież, sama nie pójdziesz.
- No to prawda, to idziemy razem?
- Tak. - wziął mnie za rękę i zaciągnął na bok. Bałam się o się stanie? Jego ręce znalazły się na moich plecach. popchnął mnie do ścieny i zaczął całować. Chciałam się wyrwać, ale poczułam jak coś we mnie mięknie. Gdy odkleiliśmy się od siebie...
- Co to było? - zapytałam.
- Kocham cię. - szepnął. Uśmiechnęłam się ciepło. Dałam mu swój numer i poszłam do domu.
- Mamo już jestem! - zawołałam. Nikogo nie ma w domu. Zadzwoniłam więc do Brayana.
- Cześć. - szepnęłam. Usłyszałam tylko taki krzyk kobiety:
Kocham cię Brayan! - i rozłączył się. Co za dureń.
Następnego dnia miała być impreza ubrałam się w takie ciuszki:

Nagle zadzwonił mi telefon. Spojrzałam na ekran. To był Brayan.
- Co? - warknęłam.
- O której mam po ciebie wpaść? - zapytał.
- Teraz, ta impreza trwa cały dzień i całą noc.
- Okay. Już jadę - powiedizał jaby nigdy nic.

C.D.N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz